Kilka lat temu, w czasie mojej blogowej przerwy, przeprowadziłam się z powrotem w rodzinne strony. Znów mam wokół siebie mnóstwo przyrody i otwartej przestrzeni.
Z pozoru to zwyczajne pola, ale dla mnie mają zupełnie inny klimat. Inaczej się tu oddycha, cisza brzmi inaczej, a powietrze pachnie wspomnieniami.
Między ugorami i zagajnikami ciągną się też pola uprawne — tworzą krajobraz niby prosty, a jednak dla mnie magiczny. Wychowałam się tutaj i wiem, że zawsze będę miała do tego miejsca ogromny sentyment.
Teraz, jesienią, drzewa przebarwiają się na pomarańczowo, żółto i czerwono, z odrobiną ostatniej zieleni. Dodaje to całej okolicy ciepła i uroku. Mimo chłodu i szarówki, spacery o tej porze roku mają w sobie coś wyjątkowego.
Nie zawsze mam czas wychodzić codziennie, ale nawet jeden czy dwa spacery w tygodniu potrafią naładować mnie energią. Wierzę, że kontakt z naturą naprawdę działa terapeutycznie — przynajmniej ja czuję to za każdym razem, gdy wracam z lasu spokojniejsza i bardziej skupiona.
A Ty?
Lubisz spacerować? Masz swoje ulubione miejsca, do których wracasz o każdej porze roku?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz