Skończyłam kolejną książkę Grażyny Jeromin-Gałuszko — „Nie zostawiaj mnie”. Podobnie jak w poprzednich powieściach tej autorki, które ostatnio czytałam, także tutaj dużą rolę odgrywa retrospekcja. Historia toczy się równolegle w XXI wieku oraz w czasach II wojny światowej, a przeszłość przeplata się z teraźniejszością.
Powieść prowadzona jest z perspektywy trzech osób: Fryderyki, Aleksandra i Małgorzaty. Fryderyka wraca wspomnieniami do wydarzeń sprzed lat. Mieszka w warszawskiej kamienicy, tuż naprzeciwko swojego bratanka Aleksandra — mężczyzny, który od lat nie wychodzi z domu. Pewnego dnia Fryderyka przyprowadza pod swój dach Małgorzatę i jej małą córeczkę. Obecność młodej kobiety wywołuje w Aleksandrze jeszcze większy niż wcześniej gniew i frustrację, które daje jej odczuć przy każdym spotkaniu.
Do głosu dochodzi także Franciszka — pośmiertnie opowiada swoją historię, a także historię Aleksandra i ich rodziny oraz sąsiadów. Opowieści Fryderyki i Aleksandra opisują skomplikowaną i niespełnioną miłość Aleksandra do Niny.
Losy Małgorzaty początkowo nie są związane z rodziną Fryderyki. Sama opowiada o swojej burzliwej przeszłości i trudnościach w obecnym życiu.
Jednym z wyzwań podczas czytania było dla mnie to, że książka nie posiada wyraźnych rozdziałów przypisanych do konkretnych narratorów. Fragmenty są od siebie oddzielone, ale nieoznaczone, więc trzeba z kontekstu domyślać się, kto aktualnie opowiada. Początkowo sprawiało mi to trudność — zwłaszcza że pojawia się wiele imion, a narracja przeskakuje pomiędzy czasami i bohaterami. Musiałam mocno się skupić, aby wejść w rytm opowieści.
Przyznaję, że akcja wciągnęła mnie dopiero po pewnym czasie. Zmienność perspektyw pozostawiała we mnie niedosyt i jednocześnie budziła chęć odkrycia, jak te wszystkie głosy łączą się w jedną rodzinną historię.
Choć wcześniejsze książki tej autorki zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu, nie mogę powiedzieć, że „Nie zostawiaj mnie” mi się nie podobała. To po prostu nie do końca ten typ narracji, który lubię. Trudno mi jednoznacznie określić, czego mi w niej zabrakło — być może większej spójności, może silniejszego emocjonalnego akcentu.
Jeśli lubicie powieści wielogłosowe, pełne rodzinnych tajemnic, niełatwych relacji i stopniowego odsłaniania przeszłości, ta książka może Was zainteresować. Ja cieszę się, że ją przeczytałam, choć tym razem nie była to historia, która porwała mnie od pierwszych stron.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz