Na blogu i mediach społecznościowych pokazuję gotowe efekty swoich prac lub proces ich tworzenia. Wszystkie rozpoczęte robótki mają swoje miejsce w wiklinowym koszyku przeznaczonym wyłącznie dla nich.
Przez dłuższy czas trudno mi było wrócić do dziergania - zaczynałam wiele robótek, ale nie kończyłam ich. Część już dawno sprułam, a włóczki i kordonki czekają na nowe pomysły. Z biegiem czasu w moim koszyku od jakiegoś czasu zapanował bałagan. Przyszedł moment, żeby go uporządkować.
Wnętrze koszyka skrywało sporo rzeczy - głównie robótki, ale też różne okołorobótkowe drobiazgi, takie jak miarka czy zagubione szydełko.
Znalazłam również kilka gazetek, zeszyt z notatkami o robótkach i notatnik z zapiskami ogrodowymi. Nie mam pojęcia, jak tam się znalazł - musiałam go odłożyć w pośpiechu i zapomnieć o nim.
Zawsze w koszyku jest też pudełko z przydasiami: miarką, igły, nitki, agrafki i inne rzeczy potrzebne przy dzierganiu lub szybkich naprawach.
Najstarszą robótką w koszyku jest obraz wykonywany haftem krzyżykowym. Leży niedokończony od poprzedniej zimy - ogrodowe obowiązki i codzienne sprawy przerwały proces tworzenia. Kiedy go rozwinęłam, byłam zaskoczona, jak niewiele mi zostało do końca.
Kolejną robótką jest lala, rozpoczęta kilka lat temu. Niedawno przypomniała mi o niej siostra, prosząc lalę dla jej młodszej córki. Zbieg okoliczności sprawił, że tę właśnie lalę zaczęłam z myślą o niej. Na razie czeka w kolejce , bo chcę skończyć inne robótki. Mam nadzieję podarować ją siostrzenicy pod choinkę.
W koszyku znalazł się też rozpoczęty rok temu sweter. Nie pamiętam już dokładnie wzoru, ale pamiętam, że pochodził ze strony Drops.
Z drutowych robótek została kamizelka. Trudno powiedzieć, co skończyło się szybciej - zapał czy pomysł - ale robótka zatrzymała się krótko po ściągaczu.
Najkrócej w koszyku leża dwie robótki rozpoczęte kilka tygodni temu. Jedna to serwetka do zamocowania w obręczy łapacza snów - idzie mi zdecydowanie najlepiej.
Druga to bieżnik bożonarodzeniowy. Nie jestem pewna, czy efekt końcowy będzie taki, jak sobie wyobrażam. Być może go spruję i rozrysuję własny wzór.
Ostatecznie wszystkie robótki na drutach sprułam. W koszyku zostały szydełkowe robótki i obraz haftem krzyżykowym, razem z przydasiami i zeszytem.
Uporządkowanie koszyka i zmniejszenie liczby zaczętych robótek na pewno pomoże mi w ich dokończeniu. Mam mnóstwo pomysłów na nowe robótki, ale na razie nie zamierzam zaczynać kolejnych. Jeśli znajdę chwile między obowiązkami, poszukam inspiracji, nowych wzorów i włóczek.
Mój koszyk to dowód, że nie każda robótka musi zostać skończona - plany i zamysły się zmieniają.
A Ty? Masz nieskończone robótki? Jak je przechowujesz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz